Hmm z dziewięciu książek Pratchetta, jakie do tej pory udało mi się przeczytać, zdecydowanie najlepsze są "Pomniejsze bóstwa", a zaraz potem "Muzyka duszy"...
Co do "Wolnych Ciutludzi", to rzeczywiście z początku nie mogłam się przekonać do tej książki, ale z czasem nawet przypadła mi do gustu... Myślę, że nieco inny styl tej części może wynikać też z tego, że kto inny ją tłumaczył (Tak samo zresztą jak "Kapelusz pełen nieba" - drugą część o przygodach panny Akwili).





